Zdjęcie: Lindsay Fox
Choć większość palaczy podejmuje próby rzucenia nałogu, to rzadko kto odnosi sukces. Alternatywą dla uzależnionych od tytoniu jest m.in nikotynowa terapia zastępcza. Nie należy jej mylić z e-papierosami, które nie są produktami leczniczymi.
"Rób co chcesz, mów co chcesz, tylko nie pal!" - wzywała lata temu Agnieszka Osiecka w piosence Maryli Rodowicz. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, o czym świadczą statystyki.
Obecnie w Polsce pali codziennie aż 38 % mężczyzn i 25,6 % kobiet. Wśród nich wysoki odsetek młodzieży, co stawia Polskę wśród krajów o wysokim upowszechnieniu tego uzależnienia.
O szkodliwości dymu tytoniowego i jego zgubnym wpływie na cały organizm nie trzeba nikogo przekonywać.
Pod wpływem papierosów nawet najpiękniejsza skóra zamienia się w poszarzałą cerę pozbawioną blasku, skłonną do zmarszczek i szybkiego starzenia. Każde zaciągnięcie się papierosem to skurcz mięśni i zwężenie naczyń krwionośnych. Efektem jest niedotlenienie komórek, złe odżywienie skóry i spowolniony metabolizm. Degeneracja komórek zaczyna górować nad regeneracją. Wolne rodniki obecne w trującym dymie uszkadzają włókna kolagenowe i elastynowe w tkance łącznej - skóra traci elastyczność i jędrność. Zniszczeniu ulegają witaminy A, C i E, będące najważniejszymi neutralizatorami szkodliwych czynników środowiska zewnętrznego.
To wszystko nic w porównaniu z niebezpieczeństwem nowotworów i innych poważnych chorób. Może je wywołać każda z 40 substancji dymu tytoniowego o udowodnionym działaniu rakotwórczym.
Największe żniwo zbiera rak płuca. Dotyczy on aż 90% przypadków chorób układu oddechowego wśród mężczyzn i 79% wśród kobiet! Ryzyko zgonu z powodu tego nowotworu jest największe. Przewlekła obturacyjna choroba płuc dopada 10-krotnie częściej palaczy niż osoby niepalące. Trudno nie wspomnieć o zwiększonym ryzyku zachorowania na choroby układu krążenia, łącznie z groźnym zawałem serca, oraz nowotwory innych narządów. Palenie szkodzi organizmowi kobiety - obniża płodność, wywołuje wahania poziomu hormonów. W przypadku ciąży pogarsza rozwój płodu zwiększając ryzyko krwawień i samoistnego poronienia. Noworodki nałogowych palaczek rodzą się mniejsze i w gorszej kondycji niż dzieci matek niepalących.
Najgorsze jednak, że z powodu milionów palaczy cierpią osoby niepalące. W Polsce 60-80% biernych palaczy musi wdychać dym tytoniowy w domu, w pracy czy na spotkaniach towarzyskich. Tymczasem według znanego epidemiologa Sir Richard Dolla, jedna godzina dziennie w pokoju z palaczem jest dla osoby niepalącej 100-razy ważniejszą przyczyną raka płuca niż 20 lat mieszkania w budynku zawierającym azbest.
Rzucić - jak to łatwo powiedzieć. Trudniej zrobić, o czym wie każdy z nałogowo sięgających po papierosy.
Ponieważ nie każdemu starcza silnej woli i samozaparcia, by radykalnie pożegnać się z nikotyną, może warto zdecydować się na palenie w wersji light? Chodzi o modne ostatnio e-papierosy oraz sprawdzoną i skuteczną nikotynową terapię zastępczą (NTZ).
Na czym polega każda z tych metod?
Papieros elektroniczny wygląda jak zwykły papieros albo długopis. Podczas wdechu czip uruchamia atomizer oraz diodkę LED. Atomizer odparowuje glikol propylenowy i nikotynę zawarte w kartridżu, wytwarzając mgiełkę. Diodka imituje żar papierosowy.Producenci zapewniają, że zaciągnięcie się wytwarzaną mgiełką nikotyny w małym stężeniu jest całkowicie nieszkodliwe dla płuc i zapewnia przyjemność z potrzebnego nałogowcom rytuału. E-papieros nie smakuje dokładnie jak ten zwykły - nie następuje tu proces spalania i nie ma tytoniu. Płyn w ampułce zawiera także aromaty smakowe. Do wyboru są tradycyjne - tytoniu i mięty, jak i wanilii, jabłka, wiśni czy truskawki. Gadżet występuje w różnych postaciach. Znajdą coś dla siebie miłośnicy fajek, cygar oraz cygaretek.
Ale czy rzeczywiście są to nieszkodliwe opary, a nie rakotwórczy dym?
Nieszkodliwość elektronicznego urządzenia do podawania nikotyny (ENDD) nie została potwierdzona przez naukowców, a więc jest dość wątpliwa. Brakuje niezbędnych informacji o składzie chemicznym nabojów, badań toksykologicznych i farmakologicznych. Okazuje się, że produkty tej samej marki są zróżnicowane pod względem jakościowym. Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleciła dokładne przebadanie elektronicznych papierosów i ich "właściwości uzależniających" oraz ocenę skuteczności w leczeniu nałogu. Ze względu bowiem na obecność nikotyny, ENDD powinno być zarejestrowane jako produkt leczniczy NTZ lub wyrób tytoniowy. Tymczasem e-papieros nie podlega żadnym obwarowaniom prawnym, podobnie jak do niedawna dopalacze, które równie skutecznie i nazbyt długo lawirowały pomiędzy paragrafami Temidy. Zatem czas ocenić rzeczywiste działanie e-papierosów i zakwalifikować je do określonej grupy produktów.
Nie ma za to żadnych wątpliwości co do skuteczności i bezpieczeństwa nikotynowej terapii zastępczej.
Co dla regularnych nałogowców?
Wygodne i dyskretne plastry, pozwalające zlikwidować objawy odstawienia papierosów przez cały dzień - nikotyna uwalniana jest stopniowo aż do 16 godzin. Natomiast tym, którzy cierpią na syndrom "pustej dłoni" i nerwowo poszukują papierosa, przyda się inhalator. Zbudowany z ustnika i wymienialnego wkładu w trakcie zaciągania uwalnia nikotynę zaspokajając głód palacza. Inhalator sprawdza się zwłaszcza na spotkaniach czy imprezach, gdy puste ręce domagają się typowego "rytuału". Jeśli mimo stosowania NTZ w ciągu 9 miesięcy nie uda się zapanować nad głodem nikotynowym, warto skontaktować się z lekarzem.Pamiętajmy - chcieć to móc!
Artykuł sponsorowany