Jesteś tutaj:

Pierwsza pomoc tonącemu

Nagle słyszysz kobiecy krzyk: „Gdzie jest Grzesiek?! Gdzie jest moje dziecko?!” Od razu domyślasz się, co się mogło stać – czyjeś dziecko pływało w rzece pozostawione bez opieki i prawdopodobnie zaczęło tonąć.

Pierwsza pomoc tonącemu
Nagle słyszysz kobiecy krzyk: „Gdzie jest Grzesiek?! Gdzie jest moje dziecko?!” Od razu domyślasz się, co się mogło stać – czyjeś dziecko pływało w rzece pozostawione bez opieki i prawdopodobnie zaczęło tonąć.

Twój odpoczynek nad rzeką właśnie dobiegł końca. Ale to najmniejsze ze zmartwień. Kierujesz wzrok na rzekę. Widzisz grupę kąpiących się dzieci, a w niedalekiej odległości od nich dostrzegasz kilkunastoletniego chłopca unoszącego się bezwładnie na wodzie.

Prosisz osobę, która znajduje się najbliżej Ciebie, żeby wezwała pomoc – może to być pogotowie ratunkowe (tel. 999 lub 112), straż pożarna (tel. 998) lub Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (tel. 601 100 100) – na terenach przez nie patrolowanych.

Często tonięcie nie jest zauważane przez inne osoby kąpiące się lub przebywające na brzegu, gdyż tonący nie jest w stanie krzyczeć ze względu na to, że za wszelką cenę próbuje złapać powietrze. Jego rozpaczliwe ruchy, starające się uchwycić jakiś przedmiot mogą być zauważone przez ratownika lub osoby trzecie. Dlatego też utonięcia najczęściej mają miejsce na wodach niestrzeżonych i otwartych.

Własne bezpieczeństwo

Instynkt podpowiada, żeby wbiec do wody i płynąć do tonącego dziecka. Wiesz jednak, że to nie jest dobry pomysł. Musisz przede wszystkim sprowadzić poszkodowanego na brzeg, gdzie będzie można rozpocząć techniki resuscytacyjne.

Na pierwszym miejscu należy postawić jednak własne bezpieczeństwo. Jeśli nie jesteś osobą przeszkoloną w ratownictwie wodnym, staraj się nie wchodzić do wody, gdyż zwykła umiejętność pływania nie wystarcza. Co roku ginie kilka osób, próbujących ratować tonącego. Lepiej jest podpłynąć łodzią. Albo spróbować dosięgnąć ratowanego kijem lub rzucić mu linkę bądź rzutkę ratunkową. Jeśli to możliwe, pomoc należy ograniczyć do samej rozmowy z tonącym, mającej na celu opanowanie jego paniki i uniknięcie hiperwentylacji (przyspieszone oddychanie), która może doprowadzić do utraty przytomności. Do wody nieprzeszkolony ratownik może wejść tylko w ostateczności. Wtedy należy mieć ze sobą jakiś nietonący przedmiot lub utworzyć łańcuch wzajemnie ubezpieczających się ludzi. Osoby umiejące pływać najlepiej powinny znajdować się z przodu. Niestety, Ty znalazłeś się w takiej właśnie sytuacji.

Postępowanie na miejscu zdarzenia

Kierujesz akcją ratowniczą. Razem z innymi plażowiczami tworzycie łańcuch. Zwracacie baczną uwagę, czy w wodzie nie ma zawirowań ani innych niebezpieczeństw. Osoba, która znajduje się na czele łańcucha chwyta chłopca za rękę. Przeciągacie poszkodowanego na płytką wodę. Ryzyko obrażeń szyjnego odcinka kręgosłupa jest bardzo małe (około 0.5%). Stabilizacja kręgosłupa nie jest zatem konieczna. Zagrożenie urazem kręgosłupa jest większe, gdy tonący doznał urazu podczas skoków do wody, zjazdów na zjeżdżalniach lub wypadania ze skutera wodnego. Jeśli nie ma wówczas odpowiedniego sprzętu do unieruchomienia kręgosłupa, należy chociaż maksymalnie ograniczyć ruchy głowy i szyi.

Oddechy ratownicze

Najważniejszym celem postępowania po epizodzie tonięcia jest jak najszybsze zniesienie niedotlenienia. Dlatego oddechy ratownicze rozpoczynasz już w płytkiej wodzie. Ich rozpoczęcia w głębokiej wodzie mogą dokonać tylko wyszkoleni ratownicy. Woda, która dostała się do płuc nie jest przeszkodą w wentylacji, gdyż zwykle jej ilość jest niewielka. Zazwyczaj najłatwiej jest podtrzymywać głowę jedną ręką, unosić żuchwy drugą i prowadzić sztuczną wentylację sposobem usta-nos. Jest to możliwe nawet wtedy, gdy w jamie ustnej znajdują się wodorosty. Próby uciskania w wodzie są nieskuteczne, nawet u poszkodowanego położonego na desce, dlatego – aby nie tracić cennego czasu – nie podejmujesz ich.

Na brzegu

Po wyjęciu na brzeg, chłopiec w dalszym ciągu nie oddycha, podejmujesz więc resuscytację krążeniowo-oddechową w rytmie 30 uciśnięć środkowej części mostka na głębokość co najmniej 5 centymetrów z szybkością ponad 100 razy na minutę, na przemian z dwoma oddechami ratowniczymi, trwającymi około 1 sekundy i zapewniającymi widoczne unoszenie się klatki piersiowej. Gdyby poszkodowany zaczął wymiotować, obróciłbyś go na bok i usuwał treść pokarmową, aby zmniejszyć ryzyko zachłyśnięcia. Prowadzisz resuscytację krążeniowo-oddechową aż do momentu przyjazdu karetki pogotowia.

Szansa na uratowanie tonącego

Przyjmuje się, że można uratować tonącego, który znajdował się pod wodą do 30 minut. Jest to jednak czas umowny, gdyż opisywano przypadki skutecznego leczenia po 60 i 88 minutach. Uważa się, że wyziębienie działa ochronnie na korę mózgową. Ma to znaczenie, gdy do tonięcia dochodzi w bardzo zimnej wodzie, zwłaszcza gdy dotyczy to dzieci, u których temperatura wewnętrzna obniża się szybko. Z tych względów decyzja o zaprzestaniu resuscytacji powinna być podejmowana w zasadzie tylko w szpitalu, gdyż nie ma czynnika, który ze stuprocentową pewnością mówiłby o dobrym albo złym rokowaniu. U 60% osób przywożonych do oddziałów ratunkowych w trakcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej po epizodach tonięcia stwierdza się tam w końcu zgon, a większość spośród uratowanych ma trwałe ubytki neurologiczne. Zdarza się jednak uratować tonących w sytuacjach pozornie beznadziejnych.

Postępowanie w karetce i w szpitalu

Po przyjeździe pogotowia ratunkowego, akcję ratowniczą przejmują osoby odpowiednio wykwalifikowane. Przejmują od Ciebie resuscytację krążeniowo-oddechową, stosują tlenoterapię, osuszają skórę, okrywają ofiarę, aby zahamować utratę ciepła i w końcu zabierają chłopca do szpitala.

Pamiętaj!

W przypadku ratowania tonącego najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo. Aby zwiększyć szansę poszkodowanego na przeżycie, należy jak najszybciej zastosować sztuczne oddychanie. Ratowanie rozpoczynaj nawet w przypadkach pozornie beznadziejnych.



Piśmiennictwo

Ciećkiewicz J. Medycyna ratunkowa. Ratowanie tonącego. Medycyna Praktyczna 2007; 7: 234 – 237

Choroby wewnętrzne pod red. A. Szczeklika i P. Gajewskiego. Medycyna Praktyczna, Kraków 2010

Komentarze(0)

    Znaleziono również w


    Polecamy również


    Zobacz Także